Pages Menu
   
Recall Healing
Categories Menu

25 kwietnia 2016

Depresja

W biologii nic nie dzieje się przypadkiem. Nawet stan, który nie pozwala nam prawidłowo funkcjonować w świecie, ma swój biologiczny sens. Żeby z niego wyjść, trzeba zrozumieć co się zdarzyło. I po co.

Podobno trzeci czwartek stycznia to najbardziej depresyjny dzień w roku. Dociera do nas, że na święta wydaliśmy zdecydowanie za dużo, do końca miesiąca jeszcze daleko, jest zimno, ponuro i brakuje słońca. W takich okolicznościach nietrudno wpaść w depresję. Jednak należy rozgraniczyć poważną depresję kliniczną, kiedy człowiek nie jest w stanie „wziąć” się w garść, a w skrajnych przypadkach dręczą go myśli samobójcze, od stanu zwanego „prawie depresją”. Zna go chyba każdy człowiek: to te chwile, kiedy jesteśmy niezdolni do cieszenia się tym, co kiedyś sprawiało nam radość, nerwowo reagujemy na błahe zdarzenia, machinalnie wykonujemy codzienne obowiązki, a przeżycie całego dnia to wielki wysiłek. Coś sprawiło, że wpadliśmy w ten stan. Coś zatem może sprawić, że z niego wyjdziemy: to ogromna pociecha i zarazem wielkie odkrycie Totalnej Biologii. – Gdy znajdziemy właściwy klucz, jakim jest słowo, zdarzenie, sytuacja – potrafimy wyjść ze stanu depresyjnego w ciągu jednej sekundy – wyjaśnia dr Gilbert Renaud, specjalista Recall Healing, konsultant Totalnej Biologii – Mózg skasuje niepotrzebny program, bo coś sobie uświadomiliśmy, zwerbalizowaliśmy, a tym samym – wyrzuciliśmy.

Pat ratuje nam życie

Żeby dogłębnie zrozumieć złożony problem, trzeba się przyjrzeć mechanizmowi powstania depresji. Według badaczy i praktyków Totalnej Biologii\ Recall Healing, powstaje ona wówczas, gdy pojawia się frustracja oraz konflikt związany z terytorium. W sytuacji stresu, biologia zna tylko dwa rozwiązania: walczyć lub uciekać. Jeżeli nie możemy zrobić ani jednego, ani drugiego, mózg znajduje trzecie rozwiązanie. Jest nim rodzaj zawieszenia, zamrożenia, tzw. pata hormonalnego. Dzieje się tak dlatego, że zarówno walka, jak i ucieczka mogłyby pozbawić nas życia, a przecież nasz automatyczny mózg odpowiada za przetrwanie gatunku. To, że czujemy się w tym stanie fatalnie, nie ma znaczenia, bo najważniejszy jest fakt, iż wycofanie się ratuje nam życie. Należy wyjaśnić, iż każdy emocjonalny konflikt „przypieczętowany” jest ogniskiem zapalnym w mózgu. Z kolei każdy punkt w mózgu połączony jest z określonym organem. W przypadku depresji ,mózg sam siebie traktuje jako cel, żeby chronić organ odpowiadający temu obszarowi.

- To tak, jakby ognisko w mózgu, zostało przez ten sam mózg zablokowane – tłumaczą terapeuci.

Mechanizm powstawania depresji można łatwo zrozumieć na przykładzie   stada wilków. Tylko jeden męski osobnik może tu być przywódcą, samcem alfa. Gdy dochodzi do konfrontacji z innym wilkiem,  podwładny spuszcza głowę i odchodzi. Wie, że przeciwnik jest silniejszy, a zatem nie ma sensu walczyć. Nie może też uciekać, bo bycie jednym z watahy zapewnia mu przetrwanie. Chwilowa depresja to idealne rozwiązanie „patowej” sytuacji.

Ponadto, zdarzenie ma miejsce na określonym terytorium. W biologii, terytorium ściśle związane jest z przetrwaniem, bo możemy, na sobie dobrze znanym terenie, znaleść bezpieczną kryjówkę i pożywienie.

-W Recall Healing terytorium wiąże się z trzema organami: sercem, pęcherzem i oskrzelami – tłumaczy dr Renaud – Z sercem powiązane są tętnice wieńcowe. To dzięki nim krew do niego napływa i daje nam siłę, by walczyć o swój rewir. Dzięki pęcherzowi możemy go oznaczyć. Oskrzela zaś dostarczają nam powietrza, a w powietrznym terytorium, które dzielimy z kimś innym, konieczne jest posiadanie minimalnej przestrzeni tylko dla siebie, żebyśmy mogli cały czas oddychać.

 Jogin kontra informatyk

Gdy rozważymy każdy aspekt po kolei, historia zacznie się układać. Wyobraźmy sobie mężczyznę, który wraca wcześniej z pracy i zastaje swoją żonę w łóżku z kochankiem. To dla niego cios – ktoś wszedł na jego terytorium i zawłaszczył je. Jeśli intruz w jego przekonaniu jest kimś gorszym, zaczyna się u niego owrzodzenie naczyń wieńcowych, w celu poszerzenia ich światła. Wówczas serce przepompuje więcej krwi i będzie można stanąć do walki o swoją własność. Taka ewentualność może jednak zakończyć się zawałem serca. Gdy jednak kochanek jest w jego mniemaniu kimś od niego lepszym, (np. znanym sportowcem, burmistrzem) mężczyzna doświadczy konfliktu utraty terytorium i jako ten, który stoi niżej w hierarchii – pata hormonalnego oraz depresji związanej ze stratą. Wtedy na pewno nie umrze, choć również na pewno nie będzie się czuł komfortowo.

- Dokładnie tak było ze mną – zwierza się Bartosz, informatyk. Niezbyt atrakcyjny, nieco otyły – Wróciłem z delegacji dwa dni wcześniej. W łóżku z moją narzeczoną leżał instruktor jogi. Potem się okazało, że nawet nie wiedział o moim istnieniu.

Bartosz pół roku zmagał się z objawami depresji. Zniknęła, gdy zmienił środowisko – wyjechał na pół roku do Indii. Po kilkunastu dniach pobytu, ze zdumieniem odkrył, że już nic mu nie dolega a życie ponownie stało się piękne.

-Depresja jest formą zamrożenia, „przeczekania” – tłumaczy Roberto Barnai, Węgier, który przez 10 lat badał i praktykował Totalną Biologię, żeby w końcu stworzyć na jej bazie własny system wiedzy zwany Biologiką – Sam nic nie mogę zrobić, ale gdy zmieniają się warunki zewnętrzne, zmienia się także mój sposób postrzegania konfliktu. Jeśli umiera ktoś, kto nas w niego wpędzał (np. nadmiernie kontrolująca matka, agresywny mąż), z depresji wychodzimy w kilka sekund. Ale póki to się nie wydarzy, nie wiemy, że tkwimy w tym stanie.

Ważnym aspektem depresji jest poczucie winy i niższości. To także symbolicznie powiązane jest z szyją. Kiedy czujemy się winni – opuszczamy głowę. Tak często robią dzieci, i to nieważne, czy powód reprymendy danej przez dorosłych jest uzasadniony, czy nie. Dzieciństwo to czas programowania depresji, wszak dziecko nie może się ani rodzicowi postawić, ani od niego uciec. Jest zależne, a biologia mu podpowiada, że najlepsze co może zrobić, by przetrwać, to opuścić głowę i wycofać się. Czasem wydarzenie z dzieciństwa może być tak bolesna i traumatyczne, że aktywuje depresję i „trzyma” ją wiele lat.

Pilnuj wózka, smarkulo!

- Moja pacjentka z Vancouver tkwiła w tym stanie przez… 50 – dr Gilbert Renaud opowiada historię ze swojej praktyki – Trafiła do mnie, gdy miała 55. Szczęśliwie znaleźliśmy moment, w którym depresja została aktywowana, co pozwoliło się z niej wyzwolić. A co się stało? Gdy była pięciolatką, matka zostawiła jej pod opieką młodszego brata, a sama poszła do domu gotować obiad. Chłopiec był niemowlęciem w wózku, a moja pacjentka chciała go pokołysać. Zsunęła blokadę, a ponieważ wózek stał na górce, wyrwał się z jej rąk i pojechał w dół, gdzie płynęła rzeka. Przewrócił się na brzegu, niemowlę z niego wypadło, jednak na szczęście, nic poważnego się nie zdarzyło. Z domu wybiegła matka i napadła na przerażoną dziewczynkę. Mała usłyszała, że jest głupia, nieudolna i że jeśli cokolwiek stanie się jej bratu, będzie to jej wina.

Z tym właśnie poczuciem winy żyła aż do 55 lat. Dopóki na terapii u dr Renaud nie odkryła, co ją właściwie podświadomie dręczyło. Kiedy dr Renaud skończył opowiadać tę historię podczas specjalistycznych warsztatów dotyczących depresji, jedna z uczestniczek zbladła, z trudem łapała powietrze, żeby za chwilę głośno się rozpłakać.

- W tej historii znalazłam własne życie – zwierzała się grupie, gdy już się nieco uspokoiła, 46 letnia lekarka, Renata – Mam depresję i nie wiem, czy główny powód to tamto zdarzenie, ale dopiero teraz odkryłam, jaka to była dla mnie trauma.

 W kilku słowach opowiedziała o swoim upokorzeniu i poczuciu winy, kiedy była jeszcze dzieckiem i mieszkała na wsi. Matka kazała się jej opiekować małą siostrą , podczas, gdy reszta rodziny siedziała przy niedzielnym obiedzie. Renata wyszła z siostrą do ogrodu, ale wózek zachwiał się i przewrócił. Przy całej, licznej rodzinie, matka ją poszarpała i wyzwała od najgorszych.

- Uciekłam do lasu i przesiedziałam tam całą dobę  - drżącym głosem ciągnęła swoją opowieść – Bałam się wrócić. Czułam się winna, najgorsza. Sądziłam, że moje życie się skończyło.

To charakterystyczna dla depresji myśl: nie ma teraźniejszości, nie ma przyszłości, jest tylko przeszłość. Kiedy pojawia się frustracja, to znaczy, że mam jakąś potrzebę, która nie została zaspokojona. Jaka to potrzeba? Miłości,  zrozumienia, bezpieczeństwa, docenienia, seksu? Kiedy nie może zostać spełniona, mózg wyłącza potrzeby, żeby zmniejszyć stres. Gdy one znikają, znika także frustracja. Ale zostaliśmy zamrożeni a wszystkie emocje  zamiecione pod dywan. Od tej pory człowiek idzie przez życie, w nieswoich butach, jakby obok własnej ścieżki. A może trzeba zacząć od odpowiedzi na powyższe pytania? Szczere, głębokie – mogą zarówno wyrwać nas z depresyjnego stanu, jak i przede wszystkim – zapobiec mu.

Sonia Ross